Draw God for me

(photography, video, drawings, audio, objects)

“(…)In the Konterfekt project, the artist poses questions about spirituality. In the first part of the series, he listened to the accounts of people who had miraculously healed as a result of prayer and documented them.
He collected medical certificates, test results and made casts of body fragments or replicas of tissues that had been reborn. During the presentation of the project in a closed church, the author placed a confessional at the disposal of the survivors. He invited his interlocutors to “confess” healings, just as sins are confessed. As he himself says, he turned the small architecture of shame into a place for a time to meet and talk about miracles in human life, traces of God’s interference. Such a path could have been traced by work on symbols. But you can also see elements of heresy in this decision, an attempt to impose or create a new symbolism by the artist. This kind of “heresy in sacred and social space” was noticed in the work of Tom Swoboda by Zbigniew Libera, the curator of the exhibition “The Artist in the Times of Hopelessness”. The aim of the second part of the Confect series, entitled Draw me God, was to find answers to the questions why the concept of spirituality is interpreted in various ways and what is common to the spirituality of representatives of different faiths. That is why, to talk and execute the order contained in the title were asked, in a sense, atypical believers who perceive the issues of faith from an unusual perspective: Magdalena Broda, a Protestant pastor, Kazimierz Barczuk, a rabbi who passed through Christianity, Father Boniecki, a Catholic priest, but also a philosopher and a committed journalist, and Natalia Niemen, a singer associated with the Protestant community.”

„(…) W projekcie Konterfekt artysta stawia pytania właśnie o duchowość.
W pierwszej części cyklu słuchał relacji osób, które na skutek modlitwy doznały cudownego uzdrowienia, i je dokumentował. Gromadził lekarskie orzeczenia, wyniki badań i wykonywał odlewy fragmentów ciała albo replik tkanek, które się odrodziły.
Podczas prezentacji projektu w nieczynnym kościele autor do dyspozycji ocalonych oddał konfesjonał. Swoich rozmówców zaprosił do „wyznania” uzdrowień, tak jak się wyznaje grzechy. Jak sam o tym mówi, małą architekturę wstydu zamienił na pewien czas w miejsce spotkania i rozmowy o cudach w życiu człowieka, śladach ingerencji Boga. Taką drogę mogła wytyczyć praca nad symbolami.
Ale można także dopatrzyć się w tej decyzji elementów herezji, próby narzucenia czy stworzenia przez artystę nowej symboliki. Taki rodzaj „herezji w przestrzeni sakralnej i społecznościowej”.
Celem części cyklu Konterfekt, zatytułowanej Narysuj mi Boga, było znalezienie odpowiedzi na pytania, dlaczego pojęcie duchowości bywa rozmaicie interpretowane oraz, co jest wspólne dla duchowości przedstawicieli różnych wyznań.
Dlatego o rozmowę i wykonanie zawartego w tytule polecenia zostali poproszeni wyznawcy w pewnym sensie szczególni, patrzący na kwestie wiary z nietypowej perspektywy: Magdalena Broda, protestancka pastorka, Kazimierz Barczuk, rabin, który przeszedł przez chrześcijaństwo, ksiądz Boniecki, katolicki duchowny, ale też filozof i zaangażowany publicysta, i Natalia Niemen, piosenkarka związana z protestancką wspólnotą.
Autor podkreśla znaczenie spotkań z rozmówcami. Przyznaje, że zadanie, jakie przed nimi postawił, należało właściwie do niewykonalnych. Zdaje się, że dla artysty ciekawsze okazały się rozmowy, które miały pomóc zaproszonym w próbie stworzenia wewnętrznego obrazu Boga. Zaproszonym zaś, chociaż zostali postawieni w nietypowych dla nich sytuacjach, przyjemność sprawiało przeniesienie tego wizerunku na materialne medium. Pani pastor założyła własnoręcznie
przygotowaną maskę ze spisem imion i przymiotów Bożych, rabin zrobił szablon z tetragramem, imieniem Jahwe, które – jak dowodził – można też odczytać z kształtu łańcucha wzgórz w okolicy Jerozolimy. Przy pomocy szablonu wypracował graficzny znak w kilku miejscach Warszawy. Natalia Niemen na prośbę artysty pomodliła się za niego pieśnią w niezrozumiałym języku, tzw. języku anielskim, czyli glosolalią.
Wykonania jakiegokolwiek artystycznego gestu stanowczo odmówił ksiądz Boniecki. Swoją decyzję uzasadnił w liście, w którym podał biblijne argumenty przeciw wytwarzaniu wizerunków Boga.